Uzależnienia - Forum - Strona Główna
 FAQ   Szukaj   Użytkownicy   Grupy   Rejestracja   Profil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości   Zaloguj 

 Ogłoszenie 
Program do rozliczania PIT 2017 online


Jeśli wspierasz nasze działania, uważasz je za ważne i potrzebne - ZACHĘCAM DO PRZEKAZANIA 1% PODATKU na ich realizację! Szczegóły w LINKU.


Poprzedni temat «» Następny temat
Sesja CANNABIS na 4-TH WORLD FORUM AGAINST DRUGS (skrót)
Autor Wiadomość
miodzio

Wysłany: 04-09-2014   Sesja CANNABIS na 4-TH WORLD FORUM AGAINST DRUGS (skrót) [Cytuj]

THE 4-TH WORLD FORUM AGAINST DRUGS ZDECYDOWANYM GŁOSEM PRZECIW LEGALIZACJI MARIHUANY [Katarzyna Żylińska]

Światowe Forum Przeciw Narkotykom, odbywające się co roku w Sztokholmie pod patronatem Królowej Szwecji Sylwii, jest areną międzynarodowej wymiany wiedzy, doświadczeń, wyników najnowszych badań i inspirowania nowych metod działań profilaktycznych. […] Tegoroczne 4. Światowe Forum Przeciw Narkotykom odbyło się w dniach 17-19 maja 2014 roku. Niniejszy artykuł stanowi podsumowanie głównych tez wystąpień uznanych badaczy i praktyków zajmujących się problematyką używania przetworów konopi i ich wpływu na zdrowie publiczne. Należy go traktować jako kolejny ważny głos w debacie publicznej.

Dyskurs na temat marihuany jest obecnie bardzo intensywny w wielu miejscach na świecie, a co więcej, kolejne kraje rozpoczynają prace nad procesem liberalizacji, legalizacji i komercjalizacji obrotu konopiami. Jakie są potencjalne skutki proponowanych zmian prawnych?

Debata nad kwestią etyki konsumpcji i legalizacji marihuany nabiera znaczenia w związku z czynną rolą ruchów oraz frakcji politycznych, w interesie których leży kwestia statusu prawnego i odbioru społecznego używki. Obecni na Forum prelegenci z różnych części świata przedstawili wyniki najnowszych badań i swoje obserwacje. Przekaz był jednoznaczny: liberalizacja przepisów dotyczących konopi stanowi wyzwanie i zagrożenie dla zdrowia publicznego.

Dr Kevin Sabet, dyrektor Instytutu Polityki Narkotykowej Uniwersytetu na Florydzie, w swoim wystąpieniu odniósł się do pięciu kluczowych zagadnień obecnych w dyskusji o legalizacji konopi - kontestując kluczowe tezy wpływające na liberalizację opinii publicznej.

Pierwszą z nich jest idea nieuchronności, głosząca, że używanie narkotyków jest zjawiskiem powszechnym nieuniknionym, dlatego nie ma sensu temu zapobiegać. Rozwinięciem tej przesłanki jest koncepcja legalizacji marihuany (lub innych narkotyków) jako nieuchronnego rozwiązania. Zdaniem dr. Sabeta, zarówno zażywanie narkotyków, jak i ich legalizacja nie są nieuniknione. Jest to fałszywe i niczym nie poparte założenie.

Drugie ważne i szkodliwe zjawisko, któremu należy stawić opór to rozwijający się potężny przemysł konopiany tzw. Big Marijuana (Big Cannabis). Rzeczywistym celem tej branży, zdaniem prelegenta, jest zwiększanie liczby osób uzależnionych, bo tylko wtedy przemysł ma stałych klientów i odpowiednio wysoki dochód. Branże dwóch legalnych narkotyków (alkohol i tytoń) są sterownikami do rozszerzania tej działalności.

Trzecia teza dotyczy fałszywego przekonania, iż legalizacja jest jedynym sposobem na racjonalną, odpowiadającą na potrzeby użytkowników politykę narkotykową i sprawiedliwość społeczną.

Czwarta sfera nieporozumień to przekonanie, że marihuana jest nieszkodliwa i nie zabija. W rzeczywistości istnieje wiele negatywnych fizycznych i psychicznych konsekwencji zdrowotnych używania konopi, w tym śmiertelnych wypadków samochodowych spowodowanych przez kierowców odurzonych marihuaną.

Ostatni wątek dotyczy upowszechnianych informacji jakoby postulat legalizacji marihuany i narkotyków był wspierany przez naukowców i badania naukowe. To nie jest prawda, istnieje wiele badań dostarczających poważnych argumentów na rzecz przeciwnych strategii, ale nie są one odpowiednio nagłaśniane.

Dr Sabet zauważył, że tytoń też był w przeszłości uważany za bezpieczną substancję, która nie uzależnia. Dopiero w latach 50. i 60. papierosy zaczęły być traktowane jako środki powodujące uzależnienie. W rzeczywistości ich potencjał uzależniający i szkodliwość były znane 50 lat wcześniej. Natomiast rozwijający się wówczas przemysł tytoniowy i jego agresywny marketing szerzył odmienne przekonania, np. że tytoń odstresowuje, relaksuje i jest całkowicie bezpieczny.

Dr. Sabet zauważył, że inicjacja narkotykowa w okresie dorastania, w tym używanie marihuany, znacznie zwiększa prawdopodobieństwo uzależnienia i późniejszych problemów. Dodał, że ważnym problemem jest brak świadomości osób dorosłych (zwłaszcza w USA) odpowiedzialnych za wychowanie młodzieży, szczególnie rodziców, dotyczącej rzeczywistej „mocy” i potencjału uzależniającego przetworów konopi dostępnych obecnie na rynku narkotykowym. Sprzedawane dziś konopie są już innym narkotykiem niż ten, którego używali oni w latach 60. Dodatkowo zmianie uległ sposób używania konopi. Lata temu spożycie marihuany o wysokim poziomie zawartości THC było niespotykane. Ale technologia ewoluowała THC może być ekstraktowane, a produkty je zawierające przyjmowane w sposób wzmacniający działanie.

Dr Sabet zwrócił również uwagę, że badania prowadzone w ostatniej dekadzie pokazują wyraźnie szkodliwy wpływ stosowania marihuany na zdrowie psychiczne. Jego zdaniem w Stanach Zjednoczonych trwa cicha epidemia chorób psychicznych - a obecnie również cicha epidemia uzależnienia od konopi. Tu dr Kevin Sabet odniósł się do zaprezentowanych na Forum badań prof. Madeline H. Meier, autorki Dunedin Longitudinal Study (badaniami objęto młodych ludzi w wieku 13-32 lata). Wyniki pokazują, że długotrwali użytkownicy marihuany wykazują obniżenie funkcji neuropsychologicznych w okresie od dzieciństwa do wieku średniego, a dorośli, którzy palili marihuanę w młodości, mają o 6-8 punktów niższy iloraz inteligencji (IQ). Dodatkowo deficyt ten był zależny od intensywności używania. U osób, które nie używały marihuany, nie zaobserwowano obniżenia poziomu funkcjonowania intelektualnego mierzonego ilorazem inteligencji. Wśród użytkowników przetworów konopi stwierdzone obniżenie sprawności intelektualnej wynikło z zakłóceń rozwoju mózgu w krytycznej fazie dojrzewania. Przekładało się to na różnicę w umiejętnościach radzenia sobie w szkole, na studiach i w pracy.

Dr Sabet przestawił również wyniki nowego badania wśród osób nadużywających kokainy. Okazało się, że ci, którzy rozpoczęli zażywanie narkotyków od konopi, mieli głębsze uzależnienie od kokainy, niż ci, dla których konopie nie były pierwszym narkotykiem. W Stanach Zjednoczonych istnieje silne lobby wzywające do legalizacji marihuany jako tzw. bezpieczniejszego wyboru niż alkohol. Zdaniem prelegenta ta fałszywa argumentacja odniosła sukces i jest jedną z podstawowych przyczyn tego, że nieznaczna większość Amerykanów (52%) popiera legalizację marihuany. Przeoczono jednak fakt, że większość użytkowników marihuany używa również alkoholu.

Dr Sabet zachęcał uczestników Forum do przeciwstawienia się koncepcji, że polityka dotycząca alkoholu i tytoniu powinna być modelem polityki antynarkotykowej. Korzystanie z tych dwóch legalnych używek jest znacznie bardziej rozpowszechnione niż nielegalnych narkotyków, w tym konopi. Na całym świecie mniej niż 8% populacji pali marihuanę, podczas gdy 30% pali tytoń, a 65% pije alkohol. Według dr. Sabeta doświadczenia branży wyrobów alkoholowych tytoniowych przekazują wyraźne ostrzeżenia dotyczące przyszłości legalizacji narkotyków. Jedynym sposobem, aby ten biznes przynosił wysoki dochód, jest włączenie dzieci w zakres celu marketingowego. Nie ma możliwości wysokich zysków, jeśli celem strategii promocyjnych opiniotwórczych będą wyłącznie osoby dorosłe. Przewiduje się, że „Big Marijuana”, podobnie jak wcześniej przemysł tytoniowy, będzie sprzyjał wzrostowi uzależnienia i będzie oddziaływał na młode osoby. Badania pokazują, że zdecydowana większość osób uzależnionych od narkotyków zaczęła ich używać w okresie dorastania.

Przemysł konopny oraz związane z nim środowiska polityczne i lobbystyczne muszą prowadzić oddziaływania ukierunkowane na młodych użytkowników, aby zdobyć klientów „na całe życie”. Promowana idea, że legalizacja konopi jest dla odpowiedzialnych dorosłych palących marihuanę w zaciszu własnego domu, jest iluzją. W rzeczywistości chodzi o „podpięcie” nowej generacji dzieci do nowego produktu przemysłu „Big Marijuany”. Krzyżowanie się interesów Wall Street i lobbystów legalizacji marihuany nigdy nie było większe. Istnieje wiele dobrze wykształconych, odnoszących sukcesy osób, liczących na ogromne zyski w tej branży. Niektóre z rozwiązań marketingowych, stosowanych niegdyś w reklamie wyrobów tytoniowych, są używane dzisiaj do wsparcia konsumpcji konopi. W Kolorado, pomimo że marihuana została zalegalizowana wyłącznie dla osób powyżej 21 lat, sprzedaje się gotowe jointy oraz żywność typu ciasteczka, cukierki, napoje gazowane lody z zawartością THC. Te produkty są powszechnie reklamowane, a sklepy oferują rabaty i kupony. Trudno zaprzeczyć, że jest to ukierunkowane na młodych ludzi. Dr Sabet zwrócił uwagę, że trzecia co do wielkości firma tytoniowa na świecie prowadzi masową produkcję elektronicznych papierosów/atomizerów. Wykorzystywane są one zarówno do używania nikotyny, jak i marihuany. Produkty te są powszechnie sprzedawane, choć nie zostały teoretycznie wyspecyfikowane do zażywania konopi indyjskich. Przetwory konopi są również sprzedawane w automatach, podczas gdy aż 50 lat zajęło profilaktykom uzależnienia od tytoniu wyeliminowanie tej formy sprzedaży papierosów jako szczególnie sprzyjającej wzrostowi popytu. Dr Sabet zachęcał uczestników, aby aspirowali do najwyższego celu w polityce narkotykowej, tj. obniżenia spożycia narkotyków do najniższego możliwego poziomu.

Liberalizacja prawa dotyczącego konopi w Stanach Zjednoczonych była efektem 40-letniego procesu. Pierwszy ruch na rzecz medycznego używania konopi został zainicjowany w 1970 roku jako ruch bazujący na apelu o współczucie dla chorych. Według dr. Sabeta to współczucie właśnie jest imperatywem zarówno we wczesnej interwencji i leczeniu uzależnień, jak i argumentem na rzecz zatrzymania „globalnej maszyny”, którą jest przemysł konopny. Dr Kevin Sabet podkreślał, że rozwiązaniem nie jest wybór pomiędzy legalizacją a represjami. Można być przeciw legalizacji, ale za zdrowiem, edukacją i zdrowym rozsądkiem. Przykładem jest kierowany przez niego prewencyjny projekt SAM (Smart Approaches to Marijuana), o którym można przeczytać więcej na stronie http://learnaboutsam.com/

Dr Nora Yolkow, dyrektor National Institute on Drug Abuse (NIDA) w Stanach Zjednoczonych, zaprezentowała najnowsze dane na temat trendów w zażywaniu konopi w USA i wyniki badań dotyczące wpływu marihuany na funkcjonowanie mózgu, zdrowie fizyczne i zachowanie. Obecnie w USA obserwuje się trend wzrostowy używania konopi. Ponad 111 mln Amerykanów próbowało marihuany przynajmniej raz w życiu (2012, National Surveyon Drug Use and Health, SAMSHA, 2013). Każdego roku około 2,4 mln osób konsumuje konopie po raz pierwszy. Nowi użytkownicy to głównie osoby młode. Badania pokazują, że inicjacja używania substancji w wieku dorastania zwiększa prawdopodobieństwo późniejszych problemów. Z tego powodu, zdaniem Nory Yolkow, najważniejsze interwencje powinny się koncentrować na profilaktyce, a szczególnie na zapobieganiu inicjowaniu używania jakichkolwiek substancji psychoaktywnych przez nastolatków i młodych dorosłych. Nie ma bowiem żadnego uzasadnienia biologicznego, aby dokonywać rozróżnienia między narkotykami legalnymi i nielegalnymi. Narkotyki stymulują mózg. Uwalnianie dopaminy stymuluje jądro półleżące. Struktury mózgu nie zostały rozwinięte, aby zażywać narkotyki, ale przeżywać przyjemności, takie jak np. jedzenie czy seks. Istnieje wiele kannabinoidów w konopiach, ale to właśnie THC pobudza ośrodek nagrody w mózgu. System endokannbinoidowy jest ważnym systemem w mózgu, pomaga regulować funkcje związane z jego rozwojem, pamięcią, procesami poznawczymi, systemami motywacyjnymi i nagradzania, apetytem, reprodukcją, koordynacją i regulacją ruchu, bólem i zniesieniem bólu oraz funkcje immunologiczne. Kannabinoidy mają ogromny potencjał w dziedzinie zastosowań medycznych, ale nie jako marihuana do palenia. Dane wyraźnie pokazują, że konopie uzależniają. Około 9% użytkowników konopi uzależnia się, ale w przypadku osób inicjujących zażywanie tego narkotyku w okresie dojrzewania, odsetek uzależnionych wzrasta do 16%.

W porównaniach szkodliwości substancji psychoaktywnych nie można abstrahować od ich statusu prawnego, biorąc pod uwagę tylko ich potencjał uzależnieniowy. Rozmiar szkód w populacji wynikający z używania alkoholu i tytoniu jest dużo wyższy niż w przypadku marihuany, ale jednocześnie rozpowszechnienie ich używania jest również znacząco wyższe. Jeśli marihuana stanie się legalna, możemy się spodziewać wzrostu używania i niekorzystnych konsekwencji tego zjawiska.

Zdaniem dr Volkow wiele znaczących doniesień dotyczących skutków używania narkotyków pochodzi z badań bliźniąt. Badania te wyraźnie pokazują, że ryzyko późniejszego uzależnienia od różnego rodzaju narkotyków jest znacznie większe w przypadku osób używających marihuany przed ukończeniem 17. roku życia. Poza uwarunkowaniami genetycznymi i środowiskowymi, samo używanie marihuany zwiększa podatność na późniejsze wystąpienie uzależnienia od innych narkotyków, co najprawdopodobniej wynika ze zmian w mózgu spowodowanych paleniem konopi. Dzięki nowej technologii obrazowania możemy przyjrzeć się biochemii mózgu poznać wpływ długoterminowego używania konopi na centralny układ nerwowy. Badania wyraźnie pokazują, że cannabis negatywnie wpływa na mózg, w tym na funkcje poznawcze. Wśród osób nadużywających konopi zaobserwowano zmniejszenie dwóch obszarów mózgu: ciała migdałowatego i hipokampu.

Istnieje sporo innych badań, które pokazują wpływ używania konopina obniżenie osiągnięć, a także występowanie psychoz schizofrenii. Wskazują one na zwiększenie ryzyka wystąpienia schizofrenii jako funkcji genotypu. U osób ze specyficznym genotypem siedmiokrotnie zwiększa się prawdopodobieństwo wystąpienia schizofrenii, co więcej, badania nad wpływem marihuany o wysokim stężeniu THC na ryzyko wystąpienia psychozy sugerują, że wyższa zawartość THC zwiększa ryzyko zaburzeń psychotycznych bez względu na rodzaj genotypu. Dostępne obecnie konopie mają znacznie większy poziom delta-9-THC niż te dostępne kilkanaście lat temu, potwierdzają to m.in. badania kierowców podejrzanych o prowadzenie pojazdu pod wpływem marihuany.

Dr Volkow przedstawiła również wyniki badań dotyczących zgłaszalności do programów terapeutycznych z powodu używania marihuany w USA: w 2007 roku wzrosła ona o około 9% w porównaniu z 1993 rokiem. Warto także zwrócić uwagę, że wizyty na oddziałach ratunkowych związane z używaniem marihuany wzrosły w okresie 2004-2008 o około 23%. Analiza danych pokazuje, że państwa, które zmieniły status prawny konopi mają wyższe wskaźniki używania konopi, co prowadzi do wzrostu liczby osób uzależnionych od marihuany. Dr Volkow wysunęła przypuszczenie, że powodem wprowadzenia zmian prawnych dotyczących statusu konopi było wysokie rozpowszechnienie konsumpcji konopi w tych stanach USA, które zdecydowały się na takie rozwiązanie. W Kolorado odsetek kierowców, którzy brali udział w śmiertelnych wypadkach samochodowych, a wcześniej zażywali marihuanę, wzrósł znacząco od 2009 roku, kiedy to nastąpiła komercjalizacja obrotu tym narkotykiem (jako „medycznej marihuany”).

Dr Volkow zakończyła swoją prezentację, podkreślając znaczenie profilaktyki i edukacji. Przedstawiła tezę, że to właśnie nieświadomość i niedostrzeganie szkód związanych z używaniem konopi jest powodem rozpowszechnienia używania marihuany. Wiedza bowiem głęboko wpływa na zachowanie młodzieży. Dowodem na to jest skuteczność amerykańskich kampanii mających na celu zmniejszenie używania tytoniu. Młodzież zrozumiała negatywne skutki palenia tytoniu i to, jak była manipulowana przez przemysł tytoniowy. Teraz rozwija się nowy przemysł - marihuanowy, który spodziewając się miliardów dolarów zysków, będzie promować ideę,że używanie konopi jest bezpieczne. Będzie też wspierał legalizację, bo jasnym jest, że jeśli coś jest legalne, to używanie jest bardziej akceptowane. Byłoby wspaniale mieć lek, który sprawia, że czujesz się wyśmienicie jednocześnie nie wywołuje on żadnych negatywnych konsekwencji. Ale wiadomo, że nie jest to możliwe.

Priorytetem staje się przeprowadzenie szerokiego badania długookresowego z udziałem USA i innych krajów, którego celem byłoby poznanie skutków zażywania narkotyków od okresu dojrzewania (np. wiek 10 lub 11), poprzez dorosłość (np. 21 lat), do lat dojrzałych. Teraz nadszedł czas dla tego ważnego badania. Technologia rozwinęła się tak, że można je wykonać. Wyniki tego badania będą miały zasadnicze znaczenie dla polityki edukacji. Nastolatkowie są inteligentni i otwarci na wiedzę, trzeba tylko wskazać im obiektywne, naukowe dowody.

Dr Martien Kooyman, lekarz psychiatra, psychoterapeuta, członek m.in. Advisory Council for The Minister of Justice on Prison Detention and Youth Protection w Holandii, w swojej prezentacji dotyczącej przetworów konopi, podobnie jak inni prelegenci, podkreślił, że uprawiane i sprzedawane dziś konopie to już nie ten sam narkotyk, który był dostępny w latach 70. Istnieją duże różnice w sposobie, w jaki młodzież używa dziś marihuany, w porównaniu do tamtych lat. Teraz częściej zamiast wspólnego palenia w grupie, marihuana jest używana w samotności. Sam narkotyk drastycznie się zmienił. Przeciętna zawartość THC w marihuanie wzrosła od około 3% do ponad 15%. Dr Kooyman twierdzi, że używanie konopi ewidentnie może prowadzić do uzależnienia, a uszkodzenie mózgu z powodu przewlekłego stosowania marihuany jest poważniejsze niż w przypadku długotrwałego zażywania heroiny. Wśród negatywnych skutków długotrwałego zażywania konopi w wieku dojrzewania wymienił m.in. dysfunkcje neuropsychologiczne, powikłania psychiatryczne, spadek IQ i zaburzenia pamięci krótkoterminowej. Coraz więcej osób używających marihuany szuka możliwości podjęcia leczenia, przykładowo w Holandii w latach 2004-2009 wzrost ten wyniósł 40%. Średni wiek osób zażywających konopie, które rozpoczynają leczenie, wynosi dziś 25 lat. W Hadze połowa pacjentów w jednostkach detoksykacji dla młodzieży jest obecnie wyłącznie uzależniona od marihuany.

Dr Kooyman zakończył swoje wystąpienie stwierdzeniem, że marihuana nie może być już traktowana jako narkotyk „miękki”. Nie ma też uzasadnienia dla odmiennych regulacji prawnych w przypadku marihuany i innych narkotyków definiowanych jako „twarde”. Według dr. Kooymana legalizacja marihuany wzmacnia istniejącą już wśród młodzieży opinię o braku zagrożeń z powodu jej używania.


Prof. Berta Madras (The Department of Psychiatry of Harvard Medical School) w swoim wystąpieniu skupiła się na wpływie palenia konopi na zachowanie i umysły dzieci oraz młodych dorosłych. Odczucia, takie jak euforia, rozluźnienie, wzmocnienie odbioru bodźców słuchowych wzrokowych powodowanych przez marihuanę niemal w całości wynikają z wpływu, jaki ma ona na receptory kannabinoidowe w mózgu. Wiążą one specyficzną dla nich cząsteczkę - anandamid (kannabinoid wytwarzany przez organizm), który wchodzi w skład układu endokannabinoidowego. Jest to neuroprzekaźnik wydzielający się podczas snu i relaksu. Moduluje on komunikację w rejonach mózgu odpowiedzialnych za procesy motywacji, zachowanie, pamięć, apetyt, ruch, przyjemność, nastrój, ból, planowanie i osąd. Anandamid odgrywa też ważną rolę w rozwoju mózgu - wspiera powstawanie nowych komórek, ich różnicowanie, przemieszczanie i formo-
wanie połączeń. THC zakłóca i zmienia anandamidową kontrolę sygnałów mózgu. Efekt THC jest przedłużony, mocniejszy i zmieniony w porównaniu do kannabinoidów wytwarzanych przez organizm. Marihuana uszkadza połączenia mózgowe. Długotrwałe stosowanie konopi może prowadzić do zniszczenia niektórych neuronów w mózgu. Konopie zmieniają strukturę i funkcje dorasta- jącego mózgu. Wczesny początek używania marihuany związany jest z deficytami w uczeniu się. Neurotoksyczne efekty używania to upośledzenie funkcji intelektualnych wyrażających się w umiejętnościach werbalnych obejmujących pamięć listy słów, skojarzeń słownych, wytrwałości, przestrzennej pamięci orientacyjnej. Ponadto wczesne i intensywne używanie marihuany powiązane jest z psychozami u młodych dorosłych: dwa razy większe jest prawdopodobieństwo rozwoju zaburzeń psychotycznych innych niż zaburzenia nastroju, cztery razy większe prawdopodobieństwo poważnych zaburzeń psychicznych, czterokrotnie wyższe ryzyko schizofrenii u długotrwale używających w młodym wieku. Podobnie jak w przypadku alkoholu, prawdopodobieństwo uzależnienia od marihuany jest cztero-, pięciokrotnie większe, jeśli nastolatek zaczyna używać substancji w wieku 14 lat lub wcześniej. Przyjęcia do leczenia z powodu marihuany w USA są dwa razy wyższe niż z powodu alkoholu.

Badania przedkliniczne pokazują także, że stosowanie marihuany nie tylko w czasie ciąży, ale i przed nią może mieć negatywny wpływ na przyszłe dzieci. THC zakłóca bowiem proces rozwoju połączeń pomiędzy komórkami nerwowymi w korze mózgowej płodu. W efekcie palenie marihuany w ciąży sprawia, że dziecko może mieć w przyszłości spore problemy z rozwojem inteligencji, uczeniem się i gromadzeniem wspomnień. Prof. Madras przedstawiła również wyniki badań prowadzonych na szczurach, którym podawano THC. Dowiodły one, że ekspozycja na THC w czasie ciąży gryzoni może zwiększyć wrażliwość i podatność mózgu na uzależnienie od opiatów u ich potomstwa. Ma to związek z tym, iż receptory kannabinoidowe występują w mózgu w tych samych komórkach co receptory opioidowe. Badania prezentowane przez prof. Madras, pokazują także, że używanie THC przez przyszłych rodziców (szczególnie w okresie dojrzewania) może mieć wpływ na zaburzenia zachowania i zaburzenia mózgowe potomstwa oraz zwiększyć prawdopodobieństwo psychicznych zaburzeń w następnych pokoleniach. Co prawda wniosków z badań na zwierzętach nie można odnieść bezpośrednio do ludzi, to jednak według prof. Madras wyniki wyraźnie sugerują, że problem może dotyczyć także ludzi.

Zdaniem prelegentki wyzwaniem jest również dopuszczenie marihuany jako wyrobu medycznego do sprzedaży w marketach i sklepach ze zdrową żywnością. Badania pokazują, że nawet okazjonalne używanie marihuany jest powiązane z nieprawidłowościami w pracy mózgu (zakłócenie organizacji neuronowych w jądrze półleżącym i ciele migdałowatym) oraz układu sercowo-naczyniowego. Marihuana bowiem, oprócz wpływu psychotropowego, wywołuje też tachykardię, rozszerzenie oskrzeli oraz zwiększony przepływ krwi do kończyn. U osób cierpiących na niektóre choroby układu krwionośnego zwiększenie częstości akcji serca po zastosowaniu kannabinoidów może prowadzić do poważnych problemów zdrowotnych.

Na zakończenie swojej prezentacji prof. Madras podkreśliła, że w związku z licznymi zagrożeniami, jakie niesie używanie marihuany, szczególnie w okresie dojrzewania, konieczne są działania profilaktyczne i edukacyjne mające na celu zapobieganie, opóźnienie i redukcję używania konopi przez dzieci i dorastającą młodzież oraz podjęcie interwencji w stosunku do problematycznych użytkowników.

Więcej informacji oraz odnośniki do badań na stronie http://wfad.se/wfad-2014

[za: Serwis Informacyjny NARKOMANIA nr 2 (66) 2014]
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
[ ODPOWIEDZ ]
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group
Theme xandgreen created by spleen modified v0.3 by warna