To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzależnienia - Forum -
internetowe grupy wsparcia dla zmagających się z nałogiem i ich bliskich

Bezchmurnie - chce rzucic palenie marihuany kilka razy probowalem

Polak04 - 05-02-2009

25 dzien mojej abstynecji :) walcze, jak narazie nie jest zle :) lekkie cisnienie mnie meczy ale wytrzymuje :) ty tez sie nie daj ! pzdr
Nalewkaklb - 05-02-2009
Temat postu: poczatek.
Witam.
Nie pale dopiero drugi dzien, ale juz sie jakos inaczej czuje...Totalnie dzisiaj nic mi sie nie chcialo, nawet ruszać. Nie wiem czy to od nie palenia ale czulem jakbym mial totalną zwałe. Mam nadzieje, ze w swoim postanowieniu wytrzymam bardzo dlugo, chcialbym juz tak naprawde w ogole nie palic :)
Uważam, ze takie forum to zaje..fajna sprawa, poniewaz gdy przeczytałem wszystkie posty jakie tu sa, wszystkim uzytkownikow to odrazu poczulem w sobie jakąs taką siłe. W moim postanowieniu mysle beda pomagac mi posty donedone'a

Pozdrawiam "Świeżak" :)

Polak04 - 05-02-2009

Nalewkaklb ja tez tak mialem pierwsze 2 tygodnie, ogarneła mnie jakas wielka nie moc :/ ale to przechodzi :) ja juz nie pale 25 dzien i to zamulenie powli znika :) bądz cierpliwy !
3maj sie trzezwo ! nie daj sie skusic diabłowi ;)

Nalewkaklb - 06-02-2009
Temat postu: Lece dalej...
Mam nadzieje, ze mi to przejdzie z czasem tak jak mowisz :) trzeba wkońcu życie zmienic na dobre, bo tak jak kolega opisywał to wczesniej ( nie wiem czy w tym temacie jest ten post ) ale pisal ze taki metlik w głowie sie robi ze masacra, nie potrafie sie na niczym skupic, na niczym mi nie zależy...gdy moja ukochana kobieta ( dla której przestaje palic ) pyta czy chce coś lub co chce robić...zawsze jest taka sama decyzja - obojetnie. A co mam powiedziec skoro to co do mnie mowi do mnie nie dociera?? Zbrzydło mi takie zycie, w którym krąze tylko jako ciało, ciało które jest pozbawione zmysłu. Głowa palacza nie myśli, sorry - myśli w głowie jest tyle, ze gubią sie one miedzy soba. Tylko, ze zadna myśl nie ma najmniejszego sensu.

Mineła godzina 00:00, wiec juz nowy dzień, zaczyna sie 3 dzień nie palenia...3? Moze to juz 3 a może dopiero... Kiedyś usmiechałem sie każdego dnia, miałem wielu przyjaciół, którzy wiedzieli, ze o każdej porze mogli sie do mnie odezwać o pomoc, gdy mieli z czyms problem... A teraz? Wole siedzieć sam w domu, nie odzywać sie do nikogo, tzw. życiowa zwała.

Tak naprawde Maria Juana zabiera uśmiech z twarzy a nie go daje...tylko, że dopiero po czasie - gdy juz jest za poźno... Chciałbym tylko wiedziec czy taki stan jaki był wczesniej, przed paleniem. Czy jest możliwe aby wrócił? Niechce dalej żyć na uboczu - chciałbym znów wejść do ludzi i porozmawiać o czymś bardzo ciekawym, chciałbym porozmawiać z ludźmi, a nie z palaczami...Myślę, ze na tyle mam silnej woli, że uda mi się rzucić to na zawsze :)

Pozdrawiam.


Palisz? RZUĆ! Rzuciłeś? GRATULUJE!

Polak04 - 07-02-2009

taa rzucilem :( chcialbym ! dzisiaj przyjechal do mnie moj dobry kolszeka ktorego nie widzialem od pol roku, a wczesniej palilismy razem jak zli. i namowil mnie do palenia :(( zapalilem :( 25 dni mojego nie palenia poszlo sie walic :(
ale nie poddaje sie od jutra podejmuje znow walke i nie bede palil ! nie chce !
;(( przepraszam

Polak04 - 09-02-2009

nie pale ! :) walcze
Nalewkaklb - 09-02-2009
Temat postu: :)
No to dobrze, ważne jest że próbujesz walczyć dalej :)
Ja na razie nie pale 7 dni...cały czas jak postanowiłem nie palić. To początek dopiero wiec nie wmawiam sobie już że jestem jakiś super czy coś. Ale w środku mam tą satysfakcje juz ze jednak te 7 dni nie pale. W ogóle czuje się już znacznie lepiej, uśmiecham sie co dzień - jak kiedyś. Naprawdę teraz widzę zalety nie palenia, a minusy tego świństwa.

Tak naprawdę marihuana zabiera szczęście człowiekowi, a nie mu je daje.

Polak04 - 10-02-2009

dobrze mowisz Nalewkaklb ona tylko na pozór tak na poczatku daje szczescie, ktore pozniej okazuje sie nie szczesciem, to takie zludne szczescie. Myslisz ze jestes w raju a tak naprawde jestes w piekle.
4 dzien kolejnej proby (mam nadzieje ostatniej), najwazniejsze zeby walczyc, pzdr

Papky - 12-02-2009

Witam serdecznie
Jestem tutaj nowy
Na stronce znalazłem się troszke przypadkiem ponieważ sam popalam i znam temat od podszewki
Głównie szukałem informacji na temat szkodliwości i skutków ubocznych na temat palenia.
I zainspirowany kolegą o nicku Polako4 postanowiłem się zarejestrowac i dodac otuchy temuż koledze w walce z nałogiem.
Ponieważ widze ,że jest fajnym i mądrym człowiekiem
Życzac mu i nie tylko, dalszych sukcesów myśle ,że najważniejszą rzecz już ma za sobą
mianowicie otwartośc i cel.
Pozdrawiam Papky

Polak04 - 12-02-2009

dziekowac Papky za dobre słowo !

narazie sie 3mam :) nie pale, mam postawiony cel i do niego dąrze.
p.s. zaliczylem sesje :) i nawet z tego powodu nie będe palil, haa :) mysle ze NIE WARTO,

pozdrawiam Papkyego, mam jeszcze pytanie do Ciebie: palisz ?

Papky - 13-02-2009

Witam
Nie jestem z tego dumny 25 lat
Głównie do celów tworczych ponieważ jestem gitarzystą
Robie sobie przerwy raczej nie mam ciśnienia ,że musze sobie zapalic ale czasem jest inaczej.
Czytałem wiele postów na tym i na innych forach i wszystko się zgadza na temat
skutków ubocznych palenia a także objawów abstynencji po odstawieniu .
Wierze ,że sobie poradzisz ,jesteś zdeterminowany na plus
Wazne ,że chcesz
i widzisz negatywne strony tego zagadnienia.
Jest ich wbrew pozorom bardzo dużo.
Od kilku dni nie pale i nawet nie mam ochoty
Trzymam kciuki mocno.
Uwierz szkoda czasu na palenie życie ci przeleci i wszystko bedzie się kręcilo na okolo palenia
Pozdrawiam serdecznie
Papky

Polak04 - 13-02-2009

to moze przestan palic tak calkowicie, teraz palisz czasami przypuscmy 2 razy w tygodniu, potem 3,4 a na koncu co dzien :/ wiem po sobie, lepiej wczesniej zakonczyc to niz jak juz sie wciągniesz za bardzo w tedy będzie zdecydowanie trudniej pozegnac sie z zielonym klopotem, pzdr

3maj sie trzezwo

RaV pń - 15-02-2009
Temat postu: I znów...
Już raz tu byłem,pisałem że jestem totalnie wyczerpany fizycznie,psychicznie i finansowo...
No cóż,niewiele się zmieniło.Co prawda udało mi się zachować abstynęcje przez parę dni (ok. tygodnia) ale to co działo się ze mną przez ten czas przeszło wszelkie moje oczekiwania... Brak snu (budziłem się kilkanaście razy w nocy),brak apetytu (przez te parę dni schudłem ok. 10kg a ważę 70kg,nie tylko ja zauważyłem że wyglądam jak gówno),jakieś dziwne "uderzenia gorąca" (na dworze -1'C a ja cały spocony),do tego doszły doły (nic dziwnego przez te wszystkie lata poprawiania sobie nastroju narobiłem sobie niezłych długów - w tej chwili grubo ponad 30.000 pln),i napady agresji powodowane byle błachostkami.To wszystko sprawiło że moja przerwa w paleniu trwała tylko parę dni a nie trwa do dnia dzisiejszego...Wiem że raczej sam sobie nie poradzę,ale te wszystkie terapie raczej źle mi się kojarzą...z monarem,heroinistami itp. (napewno jestem w błedzie,efekt zamulenia mózgu) jednak ciężko mi zwrócić się do kogoś o pomoc.
Pisało to wcześniej z tysiąc osób,ale to dobrze że powstają takie fora.
Pozdrawiam wszystkich współtwórców forum no i Miodzia oczywiście...

Polak04 - 17-02-2009

trzeba walczyc o siebie o zdrowie ! :) probuj nie poddawaj sie, musisz tego bardzo chciec a napewno sie uda :) pzdr
brave - 17-02-2009

Walczmy z tą zielona podstępną bestią.Ja walcze i po 11 latach ciagłego jarania z kilkoma przerwami mam 44 dni abstynencji.Chodze na terapie grupowe i to daje mi porządnego kopa bo przeciez ucze sie wiedzy o uzależnieniach..Straam sie żyć dniem dzisiejszym nie katować umysłu co było co bedzie?Duzą motywacja jest dla mnie to że bede ojcem i wiem że muszę juz dorosnąć do tej roli jak by wygladał ojciec z zajaranym łbem który nie pamieta co robił kilka dni temu...Wiem że nie moge tak postepowac czas sie juz ogarnąc na zawsze ,swoje juz wypaliłem,wystarczy.Czasami są kryzysy napady leku że czuje taka pustke w srodku że jestem inny,czy tak mam wygladac świat ,zastanawiam sie nad tym. Mój mózg jest czasami nieobecny ,zawieszam sie mysle o moich kolegach ? z którymi spedziłem i przepaliłem cała młodosć.Ale z drugiej strony przez te jaranie straciłem swoją młodośc ,nie realizowałem sie w rzeczach które mnie interesowały szedłem ze stadem z betonowych osiedli.Straciłęm naprawde dużo ale cóz muszę sie z tym pogodzic i isc naprzód tylko czasmi mysle co ja mam robic ?Boje że poczuje sie za pewnie tego najbardziej sie boje i co znowu sie znajde w tym samym miejscu ,a ja naprawde chce iśc do przodu.Ciężko jest zatrybić w trzeżwym świecie jak sie żyło ciągle na ''kolorowo''ale wiem że musze byc zmotywowany ponad wszystko nie chce juz znaleśc się w tej fazie nie oszukujmy sie krytycznej chce postrzegac świat na trzeżwo ,cieszyc sie całym soba .Czy kiedys to nastapi, może ja za duzo oczekuje od życia ...Tak sie rozpisałem bo czesto czuje taką pustke w środku i nie wiem czy mi to minie ? Mimo to walcze i czekam na pozytywne zmiany .Pozdrawiam wszystkich walczących z zieloną substancją Trzymajcie sie Trzezwo


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group