To jest tylko wersja do druku, aby zobaczyć pełną wersję tematu, kliknij TUTAJ
Uzależnienia - Forum -
internetowe grupy wsparcia dla zmagających się z nałogiem i ich bliskich

Bezchmurnie - jak wyjść z tego letargu

totylkoforum - 27-12-2017
Temat postu: jak wyjść z tego letargu
Cześć, znalazłam to forum przypadkowo, jestem 21 letnią kobietą.

Moja prawdziwa przygoda z MJ zaczęła się w styczniu 2016 roku (prawie 2 lata). Pamiętam jak początkowo traktowałam to tylko jako zabawę, coś innego, "kreatywne" spędzenie wolnego czasu. Jak się bardzo szybko okazało, jestem bardzo podatna na uzależnienia. Zaczęłam palić z ówczesnym chłopakiem codziennie. Potem zmieniłam tylko towarzystwo i dawki, rzecz jasna na większe. Moje całe życie podporządkowane było temu, żeby zapalić. Faza w pracy, faza na studiach, faza w domu. Pobudka, wciąż z utrzymująca się wczorajszą fazą - blant na dobicie.
Zanim zaczęłam palić radziłam sobie bardzo dobrze z obowiązkami, nauką. Obecnie, nie radzę sobie z niczym. Zaczynając od objawów fizycznych : ciągłe zmiany temperatur, zgaga, biegunki/zaparcia, nierównomierne bicie serca, zalewające całe ciało zimne poty, problemy ze snem, drganie całego ciała w niespodziewanych momentach, od rąk po głowę (to niepokoi mnie najbardziej). Przechodząc do objawów psychicznych: zespół amotywacyjny, niechęć, zagubienie, apatia, ciągłe rozdrażnienie, brak sensu w czymkolwiek,brak uwagi, zerowa koncentracja, brak pamieci, zmienne libido, roztargnienie, zagubienie, otępienie, depresja.

To co się ze mną dzieje naprawdę mnie przeraża, czuję jakbym stała w miejscu, a świat przyspieszał. Mam wiele planów, ale nie robię nic. Dodam, że na to wszystko złożyło się kilka przykrych sytuacji, przez co dobija mnie to jeszcze bardziej. Jestem silna, ale nie w walce z MJ. Dodam, że nie palę tylko od 2 dni. Czuję się okropnie, jak bezmózgi śmieć.

Czy ktoś mógłby, proszę, powiedzieć mi, czy ja z tego wyjdę? Wiele osób zapewne też przez to przechodziło, czy moglibyście mi jakoś pomóc?

miodzio - 31-12-2017
Temat postu: noworocznie
Czesc. Szacunek, ze zaczelas wazna zmiane! Wierze, ze dojdziesz w koncu do siebie - ale to trwa jakis czas zwykle. Terapia bardzo pomaga sie ogarniac. Mozesz poszukac np. bezplatnego programu CANDIS w swojej okolicy. Albo klasyczną terapie uzaleznien. Powodzenia!
Maca - 05-01-2018

Mam córkę w Twoim wieku, która paliła ponad rok ze swoim chłopakiem. Skończyło się psychozą i leczeniem u psychiatry, z psychozy wyszła, ale jest jednak inna mniej rozmowna, mniej roześmiana, mniej zaradna, brak jej charakteru, stanowczości i dumy którą kiedyś miała ... jak nie moja córka.Koniecznie smigaj na terapie, bo sama nie dasz rady. Jeśli depresja będzie się nasilać odwiedź również psychiatrę. Trzymaj się i już nie pal.
Maca - 06-01-2018

Zapomniałam dodać ,że ona nie pali już 6 miesięcy.Wszystko wraca do normy bardzo pomału, sama psychoza trwała 3 miesiące, po psychozie była na poziomie emocjonalnym 12 latki. Potrzeba czasu, chyba jest to do opanowania. Tylko musisz przestać palić bo paląc wpadasz w większe bagno, każde kolejne zapalenie oddala Cię od wyzdrowienia. THC powoduje wyrzut dopaminy w mózgu, nienaturalnie pobudzony przekaźnik produkuje później mniej tej substancji i dlatego pojawiaia się depresja i te wszystkie stany, do tego jest jeszcze efekt odstawienny. Najlepiej to powiedz o tym problemie komuś w domu niech Cie pilnują abyś w czasie kryzysu nie zapaliła, robią testy, bardzo ważna jest zmiana towarzystwa i życia. Poczytaj co pobudza produkcje dopaminy.
Bwalaszczyk - 25-09-2018

Koniecznie zgłoś się na terapię - samej trudno z tego wyjść wiem z własnych doświadczeń
Ola_94 - 19-10-2018

Na ten czas zmagam się z tym samym. Nazywam to "uczucie bycia w matrixie". Zaczęłam chodzić na terapie po wystąpieniu 1 ataku paniki. Wtedy jeszcze nieświadoma tym, że to " sztuczne umieranie", które przeżyłam przez objawy somatyczne były spowodowane właśnie jaraniem. Dopiero po ok 5 spotkaniach przyznałam się, że pale i dla terapeuty wszystko stało się jasne. Nadal palę. Chcę przestać, ale nie potrafię powiedzieć, dlaczego nie mogę. Czuję, że to zaburzy mój schemat życia, który wyrobiłam sobie przez 2 lata nałogu. Jestem matką, więc ten schemat musi trwać, aby dzieci miały stabilizacje. Chociaż to jest zamknięte koło, bo ja nie jestem stabilna. I naprawde nie wiem co dalej...
Maca - 28-12-2018

Ola jesteś uzależniona od tego syfu i będzie z dnia na dzień gorzej nie możesz być z tym sama, sama nie przestaniesz tego robić, musisz poprosić kogoś pomoc kto tego nie robi, przyznać się i wszystko powiedzieć. Moja córka wyszła z tego chyba tylko dzięki mnie i mojej determinacji, jeśli bym to wszystko zostawiła samemu sobie i zaufała tylko jej i temu ze kiedyś była bardzo mądrą kobietą myślę ,że by się nie udało. Ja byłam jej odwykiem i aniołem stróżem.

Od samego początku jak tylko zorientowałam się o co chodzi bardzo jej pilnowałam, chodziłąm za nia krok w krok nawet po domu, chowałam leki, noże, odkreciłam klamki z okien itd itp zresztą przez pół roku wręcz musiałam, gdyż nie nadawała się do samodzielnego funkcjonowania, była jak niepełnosprawna, dziecinnie ufna, bez logicznego myślenia i bez logicznej oceny sytuacji, broniła osób palących, jak nie paliła to starała się zastępować stany po ziole alkoholem ( szła z psem i kupowała małą wódeczkę, którą wypijała sobie w lasku)aby tylko trochę zaszumiało w głowie, zaciągnełam wtedy na siłe na rozmowę z terapeutą uzależnień od alkoholu, zagroziłam ze pójde do gminy do komisji i dadzą jej sądowy nakaz leczenia. Nie dawałam sobą w żaden sposób manipulować i robiłam tak aby nie mogła i aby nie udało się jej mnie okłamać i nie udawało jej się .Po pół roku jak się lepiej poczuła i wróciła na studia , zaczęłą wychodzić z domu. Pilnowałam jej na każdym kroku, była sprawdzana , inwigilowana, kontrolowana , wiedziałam o niej wszystko, z kim ma sie spotkać , jakie smsy dostaje , jakie rozmowy prowadzi,co pisze na FB, w kazdej chwili lokalizacja itp wybierałam jej znajomych i izolowałam od tych którzy wiedziałam,że jarają to świństwo, jak wiedziałam ze umówiła się z koleżanką , której chłopak jara i oni jej to kiedyś załatwiali i częstowali, nie wypuszczałam z domu, ona wzywała nawet policje ja mówiłam "a wzywaj i tak nie wyjdziesz", policja przyjechała i co :-) opowiedziałam o co chodzi, a oni jeszcze z nią porozmawiali, na koleżankę która ma z tym do czynienia jak po nią przyszła wezwałam również policje,gdyż nie rozumiała ze ma się trzymać od mojej córki z daleka i zagroziłam koleżance ze jej zjaranymi zblazowanymi zdjęciami wyplakatuje naszemiasto, na jej chłopaka który notorycznie jeździ autem po ziole również wezwałam policje. Odsuniecie towarzystwa pomogło mają się na baczności bo przecież nie będą zaczynać z "psychiczną matką" :-) moja córka się burzyła, mówiła ze mnie nie nawidzi, ze jestem nienormalna itd itp ja robiłam dalej wytrwale swoje i udało się . Jest taka jak kiedyś, mądra poukładana, mamy b.dobry kontakt jak kiedyś, z chłopakiem w którym była tak zakochana ( to zakochanie było spowodowane raczej przez dopaminę) juz się nie spotyka. Robię jej testy a ona to rozumie . Z perspektywy czasu mogę powiedzieć ze z taką osobą nie można się pieścić, trzeba to czasem załatwiać drastycznymi metodami i być konsekwentnym.Ja miałam sporą wiedzę na temat uzależnień wiec to mi myśle bardzo pomogło w walce z ziołem które kiedyś paliła moja córka, jest to do opanowania, można z tego wyjsc. Ola moja córka miała w początkowej fazie naprawde straszne stany, spała przez tydzień w nocy po 2-3 godziny a ja razem z nią, zwidy, halucynacje, napady, W tym ziole były jakieś domieszki opiatów jeszcze- fifke oddałam do badania. Ty chyba nie masz az takiego stanu, musisz odciac się od towarzystwa z którym to robisz to jest podastawa, znajdz grupe wsparcia i chodz na nią 1x w tygodniu może tam Ci pomogą. Pozdarwiam napisz Ola co u Ciebie, może ja bym mogła Ci jakoś pomóc, a moze moja córka opowie Ci ze swojej perspektywy do czego to prowadzi.

Maca - 28-12-2018
Temat postu: Re: jak wyjść z tego letargu
Cześć, znalazłam to forum przypadkowo, jestem 21 letnią kobietą.

Moja prawdziwa przygoda z MJ zaczęła się w styczniu 2016 roku (prawie 2 lata). Pamiętam jak początkowo traktowałam to tylko jako zabawę, coś innego, "kreatywne" spędzenie wolnego czasu. Jak się bardzo szybko okazało, jestem bardzo podatna na uzależnienia. Zaczęłam palić z ówczesnym chłopakiem codziennie. Potem zmieniłam tylko towarzystwo i dawki, rzecz jasna na większe. Moje całe życie podporządkowane było temu, żeby zapalić. Faza w pracy, faza na studiach, faza w domu. Pobudka, wciąż z utrzymująca się wczorajszą fazą - blant na dobicie.
Zanim zaczęłam palić radziłam sobie bardzo dobrze z obowiązkami, nauką. Obecnie, nie radzę sobie z niczym. Zaczynając od objawów fizycznych : ciągłe zmiany temperatur, zgaga, biegunki/zaparcia, nierównomierne bicie serca, zalewające całe ciało zimne poty, problemy ze snem, drganie całego ciała w niespodziewanych momentach, od rąk po głowę (to niepokoi mnie najbardziej). Przechodząc do objawów psychicznych: zespół amotywacyjny, niechęć, zagubienie, apatia, ciągłe rozdrażnienie, brak sensu w czymkolwiek,brak uwagi, zerowa koncentracja, brak pamieci, zmienne libido, roztargnienie, zagubienie, otępienie, depresja.

To co się ze mną dzieje naprawdę mnie przeraża, czuję jakbym stała w miejscu, a świat przyspieszał. Mam wiele planów, ale nie robię nic. Dodam, że na to wszystko złożyło się kilka przykrych sytuacji, przez co dobija mnie to jeszcze bardziej. Jestem silna, ale nie w walce z MJ. Dodam, że nie palę tylko od 2 dni. Czuję się okropnie, jak bezmózgi śmieć.

Czy ktoś mógłby, proszę, powiedzieć mi, czy ja z tego wyjdę? Wiele osób zapewne też przez to przechodziło, czy moglibyście mi jakoś pomóc?

Hej co u Ciebie jak sobie radzisz? czy udało się coś zmienić. Może mogę Ci jakoś pomóc.Moją córkę leczyłam rok była w strasznym stanie po ziole, dla mnie był to stan beznadziejny, rok brała psychotropy, atydepresanty, miała bardzo silną psychozę ale udalo się jest 100% taka jak kiedyś , mądra, obowiązkowa, roześmiana, dowcipna .wiec musisz wiedzieć,że to się uda i Tobie.

popmean18 - 03-01-2019

Witaj Maca. Jestem na podobnym poziomie co Ty, wiec postanowilem odpisac tobie tutaj opisujac troche swoja historie. Zacnizjmy od poczatku. Mam na imie Michał za 22 dni mam swoje 30 te urodziny. Na codzien jestem pogodnym, mysle nie głupim chlopakiem. Chyba nie głupim... Swoja powtorna przygode z paleniem zaczalem 2 lata temu. Zaczelo sie od tego jak umarla moja mama na raka. Musialem byc silny dla taty, popalelem sobie wieczorami, wstajac rano do pracy. Nic sie nie działo. Niestety rok pozniej nagle zmarl brat mojej mamy, moj najwiekszy przyjaciel w zyciu, mentor i osoba od ktorej czerpalem wiedze. W tym samym czasie doslownie 20 minut po telefonie o wujku zadzwonila zona szefa ze ten zostal aresztowany i czy zajme sie firmą.... To byl 30ty grudnia zeszlego roku. Wszystko od tego czasu zaczelo sie zmieniac. Znow musialem byc silny dla cioci bo z nia zalatwialem pogrzeb mimo ze oczywiscie sam cierpiałem. Minal rok od smierci mamy czego jeszcze nie rpzerobilem a tu spadlo cos takiego znowu. Praca rozwiazala sie po 4 miesiacach jak moj szef wyszedl na wolnosc a ja zrezygnowalemn z niej bo nie chcialem mic z nim juz nic wspolnego. Od tego czasu popadlem w marihuanowy letarg.. Nie dzialo sie to odrazu. Znow spedzalem wieczory na paleniu a ze mialkem wiecej czasu przestawilem swoj trub dobowy na chodzenie spac w nocy i wstawanie w polodnie. Na codzien jestem lubiany, potrafie zartowac, z wyksztalcenia jestem masazystą i mechanikiem. 2 lata temu kupilem sportowy motocykl i realizuje sie jezdzac na nim. Niby wszystko gralo, niby bylo ok, czego mi bylo tzreba? Od jakeigos czasu oczywiscie palenie nie sprawialo mi przyjemnosci. Siadalem wieczorem, palilem zeby palic. Czulem sie po tym coraz gorzej wiec palilem , za chwile jadlem zeby mnie zmulilo.. mijaly godziny az kladlem sie spac. Dopiero teraz widze ile stracilem.. w sezonie na motocyklu zrobilem polowe kilometrow w stosunku do wczesniejszego roku, nic mi sie nie chialo, zaniedbywalem wszystykie sprawy. Odkladalem znalezienie pracy "na jutro", "po weekendzie", "od nowego miesiaca". W koncu postanowilem wejsc w 2019r trzezwo. Przestalem palic 28go i myslalem ze wszystko bedzie super.. niestety nie jest. Boje sie o swoje zdrowie, mam poczucie ze choruje, ze umre, boje sie o siebie. Nie moge spac a jak juz zasne budze sie o 5 rano i oczy jak piec zlotych. Duzo w zyciu pomagalem zwierzetom, mam 5 kotow znajd, jeza, troche pajakow. NAwet one mnie juz tak nie ciesza mimo ze nie pozwalaja o sobie zapomniec. Dzis naprzyklad jechalem autem i nagle zachcialo mi sie ryczec, wpadlem w stan przerazenia. Dojechalem du hurtowni kupic klamoty do auta i mialem chec pierwszy raz w zyciu rzucic wszystko , te dokumenty portfel i uciec stamtad. Opanowalem to ale pokazało mi to kolkejny raz w jakim jestem stanie. Szczerze mowiac to przeczytanie tego posta dodalo mi otuchy, bo boje sie powiedziec o tym komus trzezwemu. boje sie ze skoro tego nie przezyl potraktuje mnie z gory, nie zrozumie. Tutaj czuje ze sa tacy ludzie jak ja, to juz samo w sobie dodaje mi otuchy. Nie mam pojecia czy odpisze tu ktokolwiek ale mi troche lepiej. Pamietajcie ze na mnie mozecie liczyc, jesli chcecie pogadac, zadzownic, popisac maile na fb czy gg. Jestem na takim etapie zycia ze nie wstydze sie i nie boje sie juz mowic o tym w co sie wpakowalem. Na 17go umowilem sie do psychiatry. Zawsze uwazalem go za lekarza od czubków ale w rodzinie ktos mi bliski korzystal i okazalo sie to nie takie starszne jak to sie z tego czlowiek potrafi smiac bedac trzezwym. Alkoholu pije malo ale jak zrywalem na jakis czas od maryhy bo tak bylo czasami to zapijalem to wieczornym piwkiem. Poprostu moj uzalezniony łeb musial miec jakis wspomagacz. Chce zajac sie soba, chce spedzic 30te urodziny trzezwo siedzac we wlasnym ciele a nie obok. Chce znow szczesliwy latac na tylnym kole na motocyklu, czuc radosc z pomocy zwierzetom, spelniac sie w pracy i wydawac kase na rzeczy ktore mnie ciesza. Po takim czasie palenia czuje sie głupszy, brakuje mi slow.. nawet w towarzystwie ciezej juz mi rzucic jakis smieszny zart w punkt do rozmowy. Dzis mija rowny tydzien bez tego gowna. Pierwszy tydzien wali ze soba za mn, ale czuje ze jeszcze wiele przedemna.
Maca - 03-01-2019

Cześć Michał chyba sie pomyliłeś, post pisała "totylkoforum" ja zacytowałam i zapytałam co u niej słychać.

Ja nie palę , nigdy nie paliłam , nie licząc tego jak byłam bardzo młoda i spróbowałam w liceum i raz w szkole średniej, akurat kumpela miała takiego chłopaka co z tego notorycznie korzystał, trafiło się to spróbowałam z ciekawości. Mnie to nie kręci, problemy trzeba rozwiązywać samemu , walczyć z trudnościami życia i uczuciami również, wciągnął ją w to niestety, ja zawsze od narkotyków trzymałam się z dala, nie wierzę w ich cudowną moc.

Moja córka miała przez zioło straszne a to straszne problemy psychiczne pisałam tu o tym.
Z tego co piszesz jesteś na podobnej drodze do tego, bo już zaczynasz pomału łapać różne paranoje. Chcesz to mogę Ci o tym opowiedzieć ze szczegółami.

Jazda samochodem czy motocyklem jarając zioło też wielka nieodpowiedzialność z Twojej strony, w razie wypadku policja teraz już prawie standardowo bada na obecność narkotyków jarając ciągle do wykrycia ok miesiąca od palenia. Czyli sprawa karna w sadzie i zabrane prawko. Naprawdę tego chcesz?. Jarając masz zupełnie inne reakcje jako kierowca, jesteś pod wpływem narkotyków, jaranie zejdzie ale to ciągle działa na Twój mózg i Twoje reakcje a jak zrobisz komuś krzywdę? Marycha bardzo długo się metabolizuje, znajduje się w organizmie siedem do dziesięciu dni u kogoś, kto zapalił pierwszy raz, a nawet do półtora, dwóch miesięcy u kogoś, kto pali częściej. Niektórzy sądzą i głoszą, że marihuana wykrywana jest w moczu, kiedy jest aktywna, a później jest już nieaktywna. Większej bredni nie słyszałem. Testy mają pewną czułość.
HC nie uszkadza połączeń międzyneuronowych (tak jak amfetamina czy kokaina, które mogą je trwale uszkodzić i spowodować zaburzenia psychiczne), lecz powoduje czasowe zaburzenia przepływu informacji. Palacza marihuany można poznać po tym, jak się zawiesza – gdy coś opowiada, peroruje i nagle traci wątek (oczywiście każdemu z nas się to zdarza, lecz u niego to standard). Marihuana ma wpływ na kondycję psychiczną i sprawność fizyczną. Uszkadza płaty przedczołowe, które są odpowiedzialne za emocje, planowanie, organizację, empatię. Proces ich odtwarzania trwa wiele miesięcy. Dokładnie pokazuje to badanie SPECT (ang. single-photon emision computed tomography), czyli mapa aktywności mózgu.
Zależy jeszcze co w tej maryśce jest , bo teraz jest też maryska syntetyczna z różnymi syfami po których mozna nie wrócić do siebie.
Można sobie z tym poradzić, musisz sobie uświadomić, a chyba już to w pewnym stopniu zrobiłeś co ten syf robi z Twoim życiem i że jak nie przestaniesz będzie tylko gorzej i gorzej .
Dobrze ,że się zapisałeś do psychiatry , ale musisz mu otwarcie powiedzieć ,że jarasz, on musi wiedzieć od czego masz te wszystkie reakcje, nie możesz tego ukrywać bo sobie nie pomożesz i on Tobie również.Drugą rzeczą obok psychiatry jest Twoja terapia musisz pracować dodatkowo z psychoterapeutą, bo psychiatra jest od czegoś innego.

Musisz też zmienić swoje życie, odciąć od towarzystwa z którym to robiłeś .musisz mieć obowiązki czyli najlepiej zacznij pracować, aby nie było czasu na głupoty i na myślenie o nich, możesz zająć się tez dodatkowo sportem podobno przynosi dobre efekty, bo dostarcza powera, wiem że pomaga.

Leczenie trwa długo, zioło zaburzyło prace twojego przekaźnika trzeba czasu i pracy aby powróciła równowaga, ale uwierz moja córka po ziole była wariatem który słyszał głosy, ganiała dilerów po lesie, mania, depraesja, służby specjalne ją śledziły, podsłuchiwały tylko ze ona nie paliła długo bo ok 2 lat
Zajmij się sobą póki nie jest zbyt późno i pisz tutaj jak postępy.
Trzymam kciuki.



Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group